00:00:20:SIÓDMA PIECZÊÆ
00:01:56:''A gdy otworzy³ siódm¹ pieczêæ...
00:02:01:''sta³o siê milczenie na niebie|jakoby pó³ godziny.
00:02:06:''A siedm anio³ów,|którzy mieli siedem tr¹b...
00:02:11:''nagotowali siê aby tr¹bili.''
00:04:12:Kim jesteœ?
00:04:15:Jestem Œmierci¹.
00:04:18:Przyszed³eœ po mnie?
00:04:20:Przez bardzo d³ugi czas by³em po twojej stronie.
00:04:22:Wiem.
00:04:24:Jesteœ gotowy?
00:04:26:Moje cia³o boi siê, ale ja nie.
00:04:37:Zaczekaj.
00:04:39:Wszyscy to mówicie.|Ale ja nie dajê zw³oki.
00:04:44:Grywasz w szachy, prawda?
00:04:46:Sk¹d o tym wiesz?
00:04:48:Widzia³em na malowid³ach.
00:04:51:Tak, jestem ca³kiem bieg³ym graczem.
00:04:56:Ale nie tak jak ja.
00:04:58:Dlaczego chcia³byœ zagraæ ze mn¹ w szachy?
00:05:00:- To moja sprawa.|- Masz racjê.
00:05:05:Tak d³ugo jak bêdê ci siê opiera³,|bêdê ¿y³.
00:05:07:Jeœli wygram, puœcisz mnie wolno.
00:05:18:Czarne dla ciebie!
00:05:22:Dobrze do mnie pasuj¹.
00:06:37:Pomiêdzy nogami le¿ê kurtyzany
00:06:42:Miejsce to dla mi podobnych
00:06:53:Pan jest wysoko nad nami
00:06:58:Lecz tutaj odnajduje nas Szatan.
00:07:05:Mówi siê o wró¿bach i|innych okropnoœciach.
00:07:09:Dwa konie po¿eraj¹ siê nawzajem, ...
00:07:13:groby stoj¹ ca³kiem otwarte|i wszêdzie le¿¹ koœci.
00:07:18:A na niebie wisz¹ cztery s³oñca.
00:07:43:Gdzie jest karczma?
00:08:09:Wskaza³ ci drogê?
00:08:11:Niezupe³nie.
00:08:13:- Co wiêc powiedzia³?|- Nic.
00:08:15:- Niemowa?|- Nie, milordzie.
00:08:19:By³ bardzo elokwentny.
00:08:23:W rzeczy samej.
00:08:26:Ale bardzo ponury.
00:10:00:Jad³eœ ju¿ œniadanie?
00:10:05:¯a³ujê, ¿e nie mogê jeœæ trawy.
00:10:08:Musisz mnie nauczyæ.
00:10:09:Nam ona potem dokucza.
00:10:13:Ludzi tutaj, sztuka zupe³nie nie interesuje.
00:11:12:Mario! Coœ zobaczy³em!
00:11:14:Co siê sta³o?
00:11:17:Mia³em wizjê. By³a ca³kiem realna.
00:11:23:Ty i te twoje wizje!
00:11:29:Ja i tak j¹ widzia³em.
00:11:33:J¹? Kogo?
00:11:35:Mariê Dziewicê.
00:11:39:Naprawdê j¹ widzia³eœ?
00:11:41:Prawie mog³em jej dotkn¹æ.
00:11:43:Mia³a z³ot¹ koronê|i niebiesk¹ szatê.
00:11:46:Trzyma³a dzieciê|i uczy³a je chodziæ.
00:11:51:Kiedy mnie ujrza³a, uœmiechnê³a siê.
00:11:59:Mia³em ³zy w oczach.
00:12:01:I kiedy je star³em,|ju¿ jej nie by³o.
00:12:04:I nast¹pi³a niesamowita cisza...
00:12:08:w niebie i na ziemi.
00:12:15:Zmyœlasz!
00:12:17:Nie wierzysz mi,|ale tak naprawdê by³o.
00:12:21:To nie jest ta rzeczywistoœæ,|któr¹ ty widzisz, ale inny jej rodzaj.
00:12:26:Tak samo jak Diabe³|maluj¹cy ko³a na czerwono...
00:12:29:u¿ywaj¹cy przy tym|swego ogona jako pêdzla.
00:12:32:Dlaczegoœ mi to wypomnia³a?
00:12:35:A to ty mia³eœ pod paznokciami|czerwon¹ farbê.
00:12:38:No dobrze ju¿, tamto zmyœli³em...
00:12:40:abyœ wierzy³a mi w inne moje wizje.
00:12:44:Zrozum, ¿e nie biorê ciê za g³upca.
00:12:49:Bo nim nie jesteœ. Przynajmniej, póki co.
00:12:54:To nie moja wina, ¿e s³yszê g³osy, ...
00:12:59:widzê Dziewicê, i ¿e anio³y|i diab³y lubi¹ me towarzystwo.
00:13:05:Powiedzia³em wam ju¿ raz na zawsze...
00:13:08:rankami ja muszê spaæ!
00:13:12:Prosi³em was, ale nic nie pomaga.|A teraz uciszcie siê!
00:13:43:Chcê dla Michaela lepszego ¿ycia.
00:13:45:Bêdzie wspania³ym akrobat¹.
00:13:48:Albo kuglarzem|robi¹cym niesamowite sztuczki.
00:13:53:Jakie na przyk³ad?
00:13:55:Sprawia³ bêdzie by pi³ka|sta³a nieruchomo w powietrzu.
00:13:57:- Ale to niemo¿liwe.|- Tak, dla nas, ale nie dla niego.
00:14:04:Zawsze marzyciel!
00:14:08:Napisa³em pieœñ.
00:14:13:Chcesz jej wys³uchaæ?
00:14:16:Tak. Jestem bardzo ciekawa.
00:14:19:Na ga³êzi go³êbica siedzia³a
00:14:23:W samym œrodku lata
00:14:27:Tak s³odko pieœñ o Chrystusie œpiewa³a
00:14:31:I w niebie wielka radoœæ zapanowa³a
00:14:39:Œpisz?
00:14:41:- To by³a piêkna pieœñ.|- Jeszcze nie skoñczy³em.
00:14:45:S³ysza³am, ale jeszcze chwilê poœpiê.|Resztê zaœpiewasz mi póŸniej.
00:14:50:Nic tylko œpisz i œpisz.
00:14:54:Czy to jest maska dla aktora?
00:14:59:Ksiê¿a dobrze p³ac¹, wiêc ja gram.
00:15:02:Bêdziesz gra³ Œmieræ?
00:15:03:I straszy³ przyzwoitych ludzi tak,|¿e postradaj¹ rozumy.
00:15:08:Kiedy mamy wyst¹piæ?
00:15:10:Na festiwalu Œwiêtych w Elsinore.
00:15:12:Wyst¹pimy na schodach koœcio³a.
00:15:15:CzemóŸ nie w jakimœ bardziej swawolnym miejscu?|Lud woli takie.
00:15:22:Mówi siê, ¿e kraj nachodzi zaraza.
00:15:25:Ksiê¿a mówi¹ o bólach brzucha i nag³ych œmierciach.
00:15:29:Jakie role gramy?
00:15:31:G³upiec twojego pokroju|mo¿e zagraæ ludzk¹ duszê.
00:15:34:To nie jest dobra rola.
00:15:36:Kto tutaj decyduje?|Ja jestem re¿yserem w naszej trupie.
00:15:41:''Twe ¿ycie, o g³upcze...
00:15:44:''wisi na cienkiej nici.
00:15:48:''Dni twe s¹ policzone.''
00:15:53:Czy kobiety mog¹ mnie|w tej masce pokochaæ?
00:16:10:Hmm? O co chodzi?
00:16:13:Nie ruszaj siê. Nic nie mów.
00:16:15:Jestem cichy jak grób.
00:16:18:Kocham ciê.
00:16:48:Co to ma byæ?
00:16:50:Taniec Œmierci.
00:16:52:- A to jest w³aœnie œmieræ.|- Tak, tañczy z nimi.
00:16:56:I po co to malujesz?
00:16:57:By ludzie o œmierci pamiêtali.
00:17:01:Szczêœliwszymi ich to nie uczyni.
00:17:03:A po có¿ ich uszczêœliwiaæ?|Czemu¿ nie straszyæ?
00:17:09:Nie bêd¹ patrzeæ na twe malunki.
00:17:11:Oj, bêd¹.
00:17:12:Czaszka jest bardziej|interesuj¹ca niŸli naga kobieta.
00:17:16:Jeœli bêdziesz ich straszy³--
00:17:19:- Bêd¹ myœleæ.|- Wtedy bêd¹ myœleæ.
00:17:22:- I strach bêdzie w nich rós³.|- I wpadn¹ prosto w ramiona ksiê¿y.
00:17:27:- To ju¿ nie moja sprawa.|- Ty tylko malujesz swój obraz.
00:17:32:Maluje ¿ycie takie, jakim jest.|Lud zrobi co bêdzie chcia³.
00:17:38:To ludzi denerwuje.
00:17:43:Potem malujê coœ zabawnego.
00:17:46:Cz³owiek musi ¿yæ.
00:17:49:Przynajmniej do czasu a¿ zabierze go zaraza.
00:17:58:Zaraza!
00:17:59:Powinieneœ widzieæ te ropnie...
00:18:02:zapl¹tane ze sob¹ koñczyny.
00:18:05:Nieprzyjemny widok.
00:18:06:Próbuj¹ ropnie zdzieraæ, wygotowywaæ...
00:18:08:gryz¹ swe rêce...
00:18:10:cia³a swe rozdrapuj¹ a¿ do ¿y³...
00:18:13:krzycz¹ w agonii.
00:18:15:Wystraszy³em ciê?
00:18:17:Wystraszy³eœ? Nie znasz mnie.
00:18:20:A to co za œmieci?
00:18:23:Ludzie myœl¹, ¿e zaraza...
00:18:26:to kara Boska.
00:18:30:T³umy przemierzaj¹ ziemiê|biczuj¹c siê nawzajem...
00:18:35:by zadowoliæ i uprosiæ Pana.
00:18:38:Biczuj¹ siê?
00:18:39:Tak, to okropny widok.
00:18:42:Czujesz siê jakbyœ siê ukrywa³|kiedy przechodz¹.
00:18:47:Daj mi ginu.|Nie mam nic poza wod¹.
00:18:51:Jestem spragniony|niczym pustynny wielb³¹d.
00:18:55:Mimo wszystko, wystraszony?
00:19:27:Chcê spowiadaæ siê najlepiej jak umiem...
00:19:30:lecz serce me jest puste.
00:19:33:Ta pustka to lustro.
00:19:39:Widzê sw¹ twarz...
00:19:41:i czujê wstrêt i przera¿enie.
00:19:49:Moja obojêtnoœæ do ludzi|poch³onê³a mnie.
00:19:57:¯yjê teraz w œwiecie duchów...
00:20:00:jestem wiêŸniem moich snów.
00:20:02:- Lecz wci¹¿ nie chcesz umrzeæ.|- Tak, chcê.
00:20:07:Na co wiêc czekasz?
00:20:09:Na wiedzê.
00:20:12:Chcesz gwarancji.
00:20:14:Zwij to jak chcesz.
00:20:21:Czy¿ tak trudno, bêd¹c|przy zdrowych zmys³ach, poj¹æ Boga?
00:20:26:Czemu¿ musi On chowaæ siê|za niejasnymi obietnicami...
00:20:31:i niewidzialnymi cudami?
00:20:33:Jak¿e mamy uwierzyæ wierz¹cym,|kiedy nie wierzymy samym sobie?
00:20:38:Có¿ stanie siê z nami, którzy chcemy|uwierzyæ, lecz uwierzyæ nie mo¿emy?
00:20:45:I có¿ z tymi, którzy nie mog¹|i nigdy wierzyæ nie bêd¹?
00:20:49:Dlaczegó¿ nie mogê zabiæ Boga we mnie?
00:20:52:Czemu ¿yje On wci¹¿|w bolesny, uw³aczaj¹cy sposób?
00:20:55:Chcê wydrzeæ Go z mego serca...
00:20:57:ale On pozostaje w sztucznej rzeczywistoœci...
00:21:00:której pozbyæ siê nie potrafiê.
00:21:02:- S³yszysz mnie?|- S³yszê ciê.
00:21:07:Chcê wiedzy. Nie wiary.|Nie przekonania, ale wiedzy.
00:21:13:Chcê by Bóg sam wyci¹gn¹³ d³oñ...
00:21:16:pokaza³ sw¹ twarz, przemówi³ do mnie.
00:21:19:Ale on pozostaje cichy.
00:21:22:P³aczê do niego w ciemnoœci,|ale wydajê siê, ¿e tam nikogo nie ma.
00:21:27:Mo¿e rzeczywiœcie tam nikogo nie ma.
00:21:29:Wiêc ¿ycie to bezsensowny terror.
00:21:32:¯aden cz³ek nie mo¿e ¿yæ ze Œmierci¹|wiedz¹c, ¿e wszystko jest niczym.
00:21:37:Wiêkszoœæ ludzi nie myœli ani o Œmierci, ani o pustce.
00:21:41:Póki nie stan¹ na krawêdzi ¿ycia|i nie spojrz¹ w Ciemnoœæ.
00:21:44:Ah, ten Dzieñ.
00:21:48:Rozumiem.
00:21:51:Musimy z naszego strachu zbudowaæ autorytet...
00:21:55:I nazwaæ go Bogiem.
00:21:58:Jesteœ niespokojny.
00:22:01:Œmieræ odwiedzi³a mnie|dziesiejszego ranka.
00:22:04:Gramy w szachy.
00:22:07:Ta chwila przerwy pozwala mi spe³niæ jeden cel.
00:22:11:Jaki¿ to cel?
00:22:14:Ca³e moje ¿ycie by³o jedynie|bezsensownym poszukiwaniem.
00:22:22:Mówiê to bez goryczy ani|nie próbujê siê usprawiedliwiaæ.
00:22:27:Wiem, ¿e wszystkich spotka to samo.
00:22:33:Ale chcê t¹ chwilê wykorzystaæ|do wykonania jednego ruchu.
00:22:41:Wiêc grasz ze Œmierci¹ w szachy?
00:22:45:Jest bardzo zrêcznym taktykiem...
00:22:48:ale nie straci³em jeszcze ¿adnej figury.
00:22:52:Myœlisz, ¿e mo¿esz przechytrzyæ Œmieræ?
00:22:57:Tak, kombinacj¹ laufra i rycerza...
00:23:00:prze³amiê jego flankê.
00:23:08:Zapamiêtam to.
00:23:15:Zdrajca! Oszuka³eœ mnie!
00:23:22:Ale znajdê sposób.
00:23:27:Do gry powrócimy w karczmie.
00:23:38:Oto moja rêka. Mogê ni¹ poruszaæ.
00:23:43:Krew pulsuje w mych ¿y³ach.
00:23:48:S³oñce wci¹¿ stoi w zenicie...
00:23:51:i ja, Antonius Block...
00:23:58:gram ze Œmierci¹ w szachy!
00:24:04:Mój pan i ja byliœmy za granic¹.
00:24:12:Na Krucjatach?
00:24:16:Dziesiêæ lat w Ziemi Œwiêtej...
00:24:18:k¹sani przez wê¿e i muchy...
00:24:20:zarzynani przez dzikusów,|truci winem...
00:24:24:zawszawiani przez kobiety,|gnij¹cy w gor¹czce...
00:24:29:wszystko dla chwa³y Pana.
00:24:32:Dla chwa³y Pana!
00:24:35:Nasza krucjata by³a tak g³upia...
00:24:39:¿e tylko prawdziwy idealista móg³ j¹ wymyœliæ.
00:24:47:To by³a dopiero przera¿aj¹ca zaraza.
00:24:50:Du¿o gorsza ni¿ to.
00:24:55:W któr¹ byœmy stronê siê nie zwrócili,|za nami bêdzie to co jest z ty³u.
00:25:00:Co z ty³u, to za nami.|Jakie¿ to prawdziwe, jak prawdziwe.
00:25:08:Oto obywatel Jons.|Szyderczo uœmiecha siê do Œmierci...
00:25:11:chichocze do Pana,|œmieje siê do samego siebie...
00:25:14:i uœmiecha do dziewcz¹t.
00:25:18:Jego œwiat istnieje tylko dla niego samego.
00:25:20:Absurdalny dla wszystkich, nawet dla niego.
00:25:23:Bez znaczenia w niebie,|obojêtny w piekle.
00:25:53:Do czego mo¿e przydaæ siê|tak cuchn¹ca zupa?
00:25:57:Ona posiad³a zmys³ow¹ wiedzê o Z³ym.
00:26:01:A teraz jest na pniu.
00:26:03:Ma byæ spalona dnia jutrzejszego,|lecz trzymaæ Diab³a z daleka musimy.
00:26:08:Przy pomocy tego œmierdz¹cego gnoju?
00:26:10:Krew i ¿ó³æ czarnego psa.
00:26:16:Z³y nie zniesie tego zapachu.
00:26:20:Ani ja.
00:26:31:Widzia³aœ Diab³a?
00:26:34:- Nie mo¿esz z ni¹ rozmawiaæ.|- Czy to a¿ tak niebezpieczne?
00:26:37:Jest uwa¿ana za powód zarazy.
00:27:14:Wiara to ³ajdaczka
00:27:17:A tyœ biednym nieszczêœnikiem
00:27:20:Teraz zwi¹zanyœ radoœci¹
00:27:22:Teraz pe³zasz z robakami
00:27:27:Musisz œpiewaæ?
00:27:28:Co?
00:29:35:Zaskoczona, ¿e okradam zmar³ego?
00:29:39:W dzisiejszych czasach to zyskowny interes.
00:29:45:Nie ma co opowiadaæ bajd.
00:29:50:Teraz ka¿dy dba o siebie.
00:29:56:Nie krzycz.|Nikt ciê nie us³yszy.
00:30:01:Czy¿ to nie zaskakuj¹ce?
00:30:09:Znam ja ciebie.|Jesteœ Raval, seminarzysta.
00:30:17:Doktor Mirabilis,|Coelestis et Diabilis.
00:30:21:Czy¿ nie mam racji?
00:30:24:Dziesiêæ lat temu|przekona³eœ mego pana...
00:30:27:by wyruszy³ do Ziemi Œwiêtej.
00:30:33:Wystraszy³em ciê?|Czy brzuch ciê rozbola³?
00:30:38:Teraz poj¹³em|te dziesiêæ zmarnowanych lat.
00:30:42:Byliœmy zbyt bogaci,|zbyt zadowoleni.
00:30:46:Pan zechcia³ pokaraæ nas za nasz¹ pychê.
00:30:51:Wys³a³ ciê wiêc,|byœ zatru³ umys³ mego pana.
00:30:56:Robi³em wszystko w dobrej wierze.
00:30:58:Teraz wiesz lepiej.|Sta³eœ siê z³odziejem.
00:31:01:To zajêcie bardziej pasuj¹ce|do takich ³ajdaków.
00:31:13:Oh, ¿¹dny jestem krwi.
00:31:16:Lecz nastêpnym razem gdy przyjdzie nam siê spotkaæ,|napiêtnujê tw¹ twarz jak na to zas³uguje.
00:31:35:Przyszed³em nape³niæ wod¹ m¹ menaszkê.
00:31:38:Jons brzmi me imiê.
00:31:40:Sympatyczny ze mnie m³odzieniec...
00:31:42:pe³en szlachetnych myœli i uczynków.
00:31:51:¯egnaj, ma s³odka.|Mog³em ciê zgwa³ciæ...
00:31:55:lecz w ten rodzaj mi³oœci, nie wierzê.
00:31:58:Pod koniec jest ju¿ nieciekawie.
00:32:05:Tak sobie pomyœla³em,|przyda³aby mi siê gospodyni.
00:32:08:Potrafisz gotowaæ?
00:32:10:Mam nadziejê, ¿e ma³¿onka ma|ju¿ nie ¿yje.
00:32:13:Potrzebujê wiêc gospodyni.
00:32:15:Nie stój tam tak siê gapi¹c!
00:32:20:Ocali³em ci ¿ycie, wiesz o tym!
00:32:42:Przeklêci aktorzy.
00:32:45:Nic tylko g³upców z siebie robi¹.
00:34:11:W tej czêœci nie gram,|idê wiêc za kurtynê.
00:34:16:Nie gap siê tak, brzydalu!
00:34:20:The horse is up the tree, crowing
00:34:27:The road is wide but the gate narrow
00:34:30:The Black One dances on the shore
00:34:36:The hen mews in a lake so dark
00:34:47:The day is red but the fish is dead
00:34:52:The Black One squats on the shore
00:35:00:The snake flaps high in the sky
00:35:06:The Virgin is pale|but the mouse's content
00:35:10:The Black One runs on the shore
00:35:16:The goat hisses
00:35:19:With his two teeth
00:35:28:The blast is heavy
00:35:30:The waves break
00:35:33:The Black One makes dung on the shore
00:35:41:The sow lays eggs and the cat grunts
00:35:48:The night is soot and the dark remains
00:35:51:The Black One stays, stays on the shore
00:39:16:Bóg nas karze.
00:39:20:Wszystkich nas Czarna Œmieræ|wykoñczy.
00:39:29:Ty, co gapisz siê jak ciele...
00:39:33:i ty, nadêty samozadowoleniem...
00:39:38:Byæ mo¿e w³aœnie up³ywa|wasza ostatnia godzina.
00:39:45:Œmieræ stoi za waszymi plecami.
00:39:53:Jego kosa œwieci nad waszymi g³owami.
00:39:57:Którego z was uderzy wpierw?
00:40:03:Mo¿e ty, z wytrzeszczonymi|koŸlimi oczami...
00:40:06:uj¿ysz dzisiejszej nocy|swój ostatni skrzywiony uœmiech?
00:40:14:Ty, kobieto,|pe³na grzechów ca³ego ¿ycia...
00:40:21:czy uschniesz przed œwitem?
00:40:28:Ty, z opuchniêtym nosem...
00:40:32:czy bêdziesz bezczeœci³ ziemiê|przez kolejny rok?
00:40:40:Czy wiecie, idioci,|¿e umrzecie?
00:40:48:Wszyscy jesteœcie skazani,|s³yszycie mnie?
00:40:53:Skazani! Skazani! Skazani!
00:40:58:Panie, miej litoϾ nad nami grzesznikami.
00:41:01:Nie odwracaj od nas swej twarzy.
00:41:03:W imiê syna Twego, Jezusa Chrystusa!
00:42:13:Czy oni doprawdy oczekuj¹,|¿e nowoczeœni ludzie...
00:42:18:wezm¹ te ich g³upstwa na powa¿nie?
00:42:22:Œmiejesz siê ze mnie, milordzie.
00:42:24:Czyta³em i s³ysza³em|wszelkie ju¿ baœnie.
00:42:32:Nawet opowieœci o duchach|o Bogu Ojcu...
00:42:35:Jezusie Chrystusie i Duchu Œwiêtym.
00:42:42:Po có¿ krzyczysz?
00:42:43:Jestem Plog, kowal,|a tyœ jest Jons, obywatel ziemski.
00:42:46:- To mo¿liwe.|- Czyœ widzia³ moj¹ ¿onê?
00:42:49:Nie. Acz gdybym j¹ zobaczy³|i by³aby do ciebie podobna...
00:42:54:to spieszy³bym by o niej zapomnieæ.
00:42:58:Wiêc ¿eœ jej nie widzia³?
00:43:00:- Mo¿e uciek³a.|- Wiesz coœ?
00:43:03:Wiele wiem.|Lecz nic o twej ma³¿once.
00:43:06:WejdŸ do œrodka, oni ci powiedz¹.
00:43:29:Zaraza panuje wszêdzie.|Ludzie mr¹ jak muchy.
00:43:35:Nic nie mogê sprzedaæ.
00:43:41:Bliski jest Dzieñ S¹du Ostatecznego.|Pojawiaj¹ siê okropne znaki.
00:43:48:Kobieta urodzi³a cielêc¹ g³owê.
00:43:51:Ludzie oszaleli. Uciekaj¹ a wraz z sob¹ zabieraj¹ zarazê.
00:43:56:Jedzcie, pijcie i radujcie siê!
00:43:58:Wielu oczyszcza³o siê w ogniu|i umar³o.
00:44:02:Ale, jak mówi¹ kap³ani,|lepsze to niŸli piek³o.
00:44:06:Nikt nie œmie mówiæ tego g³oœno,|ale oto Koniec.
00:44:14:Ludzie oszaleli ze strachu.
00:44:22:Strachu napêdzi³eœ sam sobie!
00:44:24:Gwarantujê wam jedynie.
00:44:27:Dzieñ S¹du Ostatecznego.
00:44:30:Zst¹pi¹ anio³y|a groby siê otworz¹.
00:44:34:To bêdzie okropne.
00:44:41:Chcesz to? Mo¿esz to mieæ|za nisk¹ cenê.
00:44:44:To prawdziwe srebro.
00:44:46:Zbyt to kosztowne jak dla mnie.
00:44:49:Wybacz mi, widzia³eœ moj¹ ¿onê?
00:44:53:- Zaginê³a?|- Mówi¹, ¿e uciek³a.
00:44:57:- Uciek³a?|- Z aktorem.
00:44:59:Skoro ma tak z³y gust, to j¹ puœæ.
00:45:01:Masz racjê.
00:45:03:Myœla³em co by j¹ zabiæ.
00:45:07:Oh. Morderstwo? To co innego!
00:45:09:I tego aktora.
00:45:12:Aktora?
00:45:14:Tego, z którym to uciek³a.
00:45:16:Zbityœ z tropu?
00:45:21:Ah, aktora!
00:45:23:Tak, zdecydowanie jest ich zbyt wielu...
00:45:27:wiêc i jego mo¿esz zabiæ.
00:45:31:K³amiesz kowalowi.
00:45:34:Ja! K³amiê?
00:45:40:Te¿ jesteœ aktorem, i|to twój przyjaciel zabra³ mu ¿onê.
00:45:46:Te¿ jesteœ aktorem?
00:45:49:Z wysi³kiem.
00:45:53:To logiczne, by równie¿ ciebie zabiæ.
00:45:57:Zabawny jesteœ!
00:46:00:Coœ poblad³eœ.|Masz nieczyste sumienie?
00:46:02:Jesteœ zabawny!.
00:46:04:Nie wydaje ci siê, ¿e jest zabawny?|Oh, nie wydaje ci siê, co?
00:46:09:Przypuszczam, ¿e ciê teraz napiêtnujemy.
00:46:15:Co zrobiliœcie z moj¹ ¿on¹?
00:46:32:Nie skrzywdzisz mnie?
00:46:36:Jeœli kogokolwiek obrazi³em,|odejdê.
00:46:42:Powstañ i mów g³oœniej.
00:46:52:Stañ na g³owie, aktorze!
00:47:07:Co ¿eœ zrobi³ z moj¹ ¿on¹?
00:47:13:Wstañ i tañcz!
00:47:15:Nie zatañczê. Nie potrafiê.
00:47:17:- Udawaj niedŸwiedzia.|- Nie potrafiê.
00:47:20:Zobaczymy.
00:48:21:Wstawaj. Dobry niedŸwiedŸ.
00:48:24:Ju¿ nie mogê.
00:48:43:Pamiêtasz co powiedzia³em?
00:48:48:Zawsze dotrzymujê s³owa.
00:49:15:Jak brzmi jego imiê?
00:49:17:Michael.
00:49:19:Ile ma lat?
00:49:21:Ponad rok.
00:49:23:- Du¿y na swój wiek.|- Tak myœlisz?
00:49:29:- Widzia³em dziœ twoje przedstawienie.|- le wysz³o?
00:49:34:Jesteœ ³adniejsza|bez tych malowide³ na twarzy...
00:49:37:i ta suknia pasuje ci lepiej.
00:49:41:Skat opuœci³ nas kiedyœmy byli|w ciê¿kiej sytuacji.
00:49:45:Twój ma³¿onek?
00:49:49:Nie. Moim ma³¿onkiem jest Józef.
00:49:52:Wiêc zostaliœmy teraz tylko we dwoje...
00:49:57:i dalej musimy robiæ sztuczki.
00:49:59:Ty tak¿e robisz sztuczki?
00:50:01:¯ebyœ wiedzia³.| Józef jest wprawnym ¿onglerem.
00:50:04:Michael zostanie akrobat¹?
00:50:07:Józef tego by dla niego chcia³.
00:50:09:Lecz ty nie?
00:50:10:Byæ mo¿e bêdzie rycerzem!
00:50:13:To te¿ nie jest przyjemne zajêcie.
00:50:16:- Nie, rzeczywiœcie nie wygl¹dasz na szczêœliwego.|- Nie.
00:50:19:Zmêczonyœ?
00:50:22:- Czemu?|- Mam nudne towarzystwo.
00:50:25:- Masz na myœli swego giermka?|- Nie, nie jego.
00:50:28:- Kogo wiêc?|- Mnie samego.
00:50:32:Ah, rozumiem.
00:50:34:Naprawdê?
00:50:37:Tak, ca³kiem dobrze rozumiem.
00:50:39:Czemu¿ ludzie zawsze|drêcz¹ samych siebie?
00:50:47:Józefie! Co siê sta³o? Gdzie ¿eœ by³?
00:50:57:Usi¹dŸ. Gdzieœ by³?
00:51:00:Niech no na ciebie spojrzê.
00:51:08:Pi³eœ w tawernie.
00:51:11:Ani kropelki!
00:51:15:Siedzia³eœ che³pi¹c siê swymi anio³ami.
00:51:22:Ni s³owa o anio³ach nie rzek³em.
00:51:24:Znów wiêc ¿eœ g³upca odgrywa³.
00:51:27:To ludzi denerwuje.
00:51:31:Spój¿ com ci przyniós³.
00:51:40:Oh, nie powinieneœ by³!
00:51:42:Przynios³em, tak czy inaczej.
00:51:49:Oh, jak oni mnie bili.
00:51:51:Czemuœ im nie odda³?
00:51:53:Wœciek³em siê...
00:51:56:lecz nigdy biæ siê nie musia³em.
00:51:58:Tak by³em wœciek³y,|jak lew rycza³em.
00:52:02:Wystraszli siê?
00:52:04:Nie, œmiali siê tylko.
00:52:23:Czy¿ on nie pachnie ³adnie?
00:52:25:I taki jest du¿y. Prawda?
00:52:28:Ma cia³o prawdziwego akrobaty.
00:52:31:To mój ma³¿onek, Józef.
00:52:36:Dobry wieczór.
00:52:38:W³aœnie ¿em mówi³,|jak wspania³ego syna macie.
00:52:42:Tak, jest wspania³y.
00:52:45:- Nie mamy nic, czym byœmy mogli goœcia naszego uraczyæ?|- Dziêkujê, nie chcê niczego.
00:52:49:Dzikie truskawki i œwie¿e mleko.
00:52:54:Bêdziemy zaszczyceni, jeœli zjesz|wespó³ z nami nasz skromny posi³ek.
00:52:59:Usi¹dŸcie a ja przyniosê.
00:53:05:Tu jesteœ.
00:53:06:- Gdzie udajecie siê teraz?|- Do Elsinore.
00:53:08:- Radzê nie wybieraæ siê w tamt¹ stronê.|- Czemu¿ to?
00:53:12:Na po³udniu zaraza jest gorsza.
00:53:14:Tysi¹ce umieraj¹.
00:53:17:Deszcz nigdy nie pada tylko leje.
00:53:20:ChodŸcie ze mn¹ przez las.
00:53:23:Bezpieczniejsi bêdziecie w mym zamku.
00:53:28:Trusawki|s¹ ze stoku.
00:53:31:Nigdy nie widzia³am tak du¿ych.|Pow¹chaj je.
00:53:38:¯yczê apetytu, panie.
00:53:39:Moje pokorne dzieki.
00:53:42:Muszê zastanowiæ siê nad tw¹ propozycj¹.
00:53:46:Mi³o bêdzie mieæ towarzystwo.
00:53:49:Las pe³en jest z³ych duchów|i bandytów.
00:53:54:Tak, lecz muszê to przemyœleæ.
00:53:57:Teraz jestem odpowiedzialny za nasz¹ trupê.
00:54:01:W koñcu jestem re¿yserem.
00:54:05:''W koñcu jestem re¿yserem.''
00:54:12:- Poczêstujesz siê truskawkami?|- Ten oto cz³ek ocali³ mi ¿ycie.
00:54:16:Usi¹dŸ.
00:54:19:Rycerski giermek czuje siê zaszczycony.
00:54:24:Oh, jak mi³o.
00:54:26:Na krótk¹ chwilê.
00:54:29:Nie, na zawsze.|Jeden dzieñ jest jak nastêpny.
00:54:32:Nie dziwne to. prawda?
00:54:34:Lato jest lepsze niŸli zima,|gdy¿ nie jest ci zimno.
00:54:39:Lecz najwspanialsza jest wiosna.
00:54:41:O wioœnie pieœñ napisa³em.
00:54:43:Chcielibyœcie pos³uchaæ?
00:54:45:Naszych goœci twe pieœni|mog¹ nie interesowaæ.
00:54:49:- Ah, tak. Sam pieœni piszê.|- Widzisz!
00:54:52:Jedna jest o przeogromnej rybie|o której nigdy nie s³yszeliœcie.
00:54:56:I i tak nie us³yszycie.
00:55:00:Niektórzy ludzie nie doceniaj¹ sztuki,|wiêc nudziæ was nie bêdê. Wra¿liwy jestem.
00:55:10:O tak wiele siê martwimy.
00:55:12:Lepiej jest byæ we dwójkê.|Nie masz nikogo?
00:55:16:- Kiedyœ mia³em.|- A teraz?
00:55:18:Nie wiem.
00:55:20:Takiœ powa¿ny! Czy by³a twoj¹ ukochan¹?
00:55:24:Byliœmy œwie¿ym ma³¿eñstwem.|Graliœmy razem i œmialiœmy siê.
00:55:29:Pisa³em pieœni do jej oczu.
00:55:31:Polowaliœmy, tañczyliœmy,|dom nasz pe³en by³ ¿ycia.
00:55:41:Poczêstujesz siê?
00:55:45:Wierzyæ znaczy cierpieæ.
00:55:49:To tak jak kochaæ w ciemnoœci kogoœ...
00:55:51:kto nigdy nie odpowiada.
00:55:57:Jak nierealne wydaje siê to| w twoim towarzystwie.
00:56:01:Teraz ju¿ nic to dla mnie nie znaczy.
00:56:07:Ju¿ nie jesteœ taki powa¿ny.
00:56:11:Pamiêtaæ bêdê t¹ godzinê spokoju...
00:56:14:truskawki,|czarê mleka...
00:56:18:tw¹ twarz o zmierzchu.
00:56:22:œpi¹cego Michaela,|Józefa z jego lutni¹.
00:56:27:Pamiêta³ bêdê nasze s³owa...
00:56:35:i nieœæ bêdê to wspomnienie...
00:56:37:tak ostro¿nie jak czarê œwie¿ego mleka.
00:56:49:I bêdzie to znak...
00:56:53:i wielka dla mnie wartoϾ.
00:57:30:Czeka³em.
00:57:33:Wybacz mi. SpóŸni³em siê.
00:57:37:Odrzuci³em m¹ strategiê,|i ratujê siê ucieczk¹.
00:57:43:Proszê, twój ruch.
00:57:45:Czemuœ taki zadowolony?
00:57:46:To moja tajemnica.
00:57:48:Oczywiœcie.
00:57:51:Bijê twego rycerza.
00:57:53:Tak jak zamierza³eœ.
00:57:56:Oszuka³eœ mnie?
00:57:58:Wpad³eœ w pu³apkê.|Szach!
00:58:04:Czemu siê œmiejesz?
00:58:06:Niewa¿ne. Ratuj swego króla.
00:58:10:Jesteœ pewny siebie.
00:58:12:Nasza gra rozwesela mnie.
00:58:15:Twój ruch. Spieszê siê.
00:58:19:Wiem, ¿e wiele masz do zrobienia...
00:58:21:lecz gra nasza musi siê toczyæ.
00:58:25:Eskortujesz dzisiejszej nocy|Józefa i jego rodzinê?
00:58:36:Czemu pytasz?
00:58:40:Bez powodu.
00:58:51:Widzia³eœ Jonsa?|Musimy wyruszaæ.
00:58:53:Chyba jest w œrodku.
00:59:00:Czy¿ to czasem nie kowal!
00:59:06:Siedzisz tu sam i p³acz¹cy?
00:59:08:Jêczê jak topiony kot.
00:59:13:- Wci¹¿ chodzi o tw¹ ¿onê?|- Tak, nadal jej nie odnalaz³em.
00:59:16:Piek³o z kobietami i piek³o bez nich.
00:59:19:Lepiej jest je zabiæ póki jest z nimi zabawnie.
00:59:22:Gderaj¹ i jak œwinie kwicz¹.
00:59:26:- Jako dzieci obsikuj¹ same siebie.|- Drapi¹ i przesadzaj¹.
00:59:30:WiedŸmy jako teœciowe.
00:59:33:A kiedy s¹ ju¿ w ³ó¿ku
00:59:35:Nowa piosenka.
00:59:37:£zy i lamenty.
00:59:41:- ''Dlaczego mnie nie poca³ujesz?''|- ''Czemu nie zaœpiewasz?''
00:59:44:''Ju¿ mnie nie kochasz!''
00:59:47:''Nie widzia³eœ mej nowej sukni!''
00:59:49:- ''Nic nie robisz tylko chrapiesz!''|- O tak.
00:59:53:O tak? Posz³a sobie.|Ju¿eœ wolnyœ od niej!
01:00:00:Skrêcê im nosy szczypcami.
01:00:05:Rozbije im czaszki na kowadle.
01:00:14:Znowu marudzisz.
01:00:17:Mo¿e j¹ kocham.
01:00:19:Mo¿e! Pos³uchaj,|ty t³uœciochu.
01:00:23:Mi³oœæ to nic innego jak grzech,|szachrajstwa i k³amstwa.
01:00:27:Wszystkich rani w jednaki sposób.
01:00:30:Mi³oœæ jest najgorsza|ze wszystkich zaraz.
01:00:32:Ale z jej powodu siê nie umiera|i zazwyczaj wygasa.
01:00:43:Nie, moja nie minie.
01:00:45:Oczywiœcie, ¿e tak.
01:00:47:G³upcy jedynie, z mi³oœci umieraj¹.
01:00:52:Jeœli nic, na tym œwiecie, doskona³ego nie ma...
01:00:55:to mi³oœæ jest doskona³a|w swej niedoskona³oœci.
01:01:01:Szczêœciarz z ciebie.
01:01:04:Wierzysz we swe s³owa.
01:01:08:Kto powiedzia³, ¿e w nie wierzê?
01:01:10:Ale lubiê rozdawaæ rady.
01:01:13:Jestem cz³owiekiem nauki.
01:01:16:Czy mog¹ z tob¹ pojechaæ?
01:01:20:W domu wszyscy jedynie|siê ze mnie œmiej¹.
01:01:26:Tak d³ugo jak nie bêdziesz marudzi³.|Jak zaczniesz, uciekniemy.
01:01:43:Ma³y bracie!
01:01:45:Uwa¿aj, Jons!|On chce siê biæ.
01:01:48:- Có¿, teraz p³acze.|- Wybacz mi, jeœlim ci krzywdê zrobi³.
01:01:52:Mam ju¿ taki charakter.
01:02:01:PójdŸ w me ramiona!
01:02:03:Mo¿e póŸniej.|Spieszymy siê.
01:03:00:A któ¿ to taki, jeœli nie ma pani...
01:03:06:razem z aktorem!
01:03:33:Uwa¿aj!
01:03:35:Oto plugawy kowal,|który to obrazi³...
01:03:38:piêkn¹ Kunigundê.
01:03:41:Jak ¿eœ j¹ nazwa³?
01:03:43:Kunigunda! G³uchyœ?
01:03:47:Imie jej jest Lisa. Lisa-ulicznica.|Lisa-miêtoœnica.
01:03:54:Jak¿e on jest grubiañski.
01:03:56:Albo wymyœl coœ lepszego,|poz³acany alfonsie!
01:04:01:Co za brutal!
01:04:03:Ty draniu, jeœli to ja bym nosi³|twe zawszawione ubranie...
01:04:08:Tak bym siê wstydzi³...
01:04:11:¿e wpe³z³bym do dziury|i w niej umar³.
01:04:17:Uwa¿aj ty...
01:04:20:Sterto gnoju.
01:04:22:Sterto gnoju, albo...
01:04:25:tak ciê walnê, ¿e polecisz do piek³a|i tam bêdziesz móg³
01:04:34:¯onglowaæ.
01:04:36:¯onglowaæ flakami Starego Nicka.
01:04:40:Brawo, Plog!
01:04:42:Uwa¿aj, co bym ci zaraz brzuszyska nie rozpru³.
01:04:48:Uwa¿aj, co bym ciê zaraz w twarz nie uderzy³...
01:04:52:byœ nie móg³ odstawiaæ|przedstawieñ dla Turków i kanibali!
01:04:55:Czemu siê œmiejesz?|To¿ to powa¿na sprawa.
01:04:57:W po³udniowych krajach s¹ zwierzêta|zwane ma³pami.
01:05:02:- I co z nimi?|- Nic.
01:05:05:Plog, mój kochany, ma³y Plog.
01:05:11:Ukochany Plogu, wybacz mi.
01:05:14:Za chwilê zacznie p³akaæ.
01:05:17:To wszystko jest tak straszne.
01:05:20:Omami³ mnie.
01:05:24:Spój¿ tu, Kunigunda.
01:05:28:Teraz powie mu o ulubionym posi³ku!
01:05:30:Kiedy wrócimy do domu,|zrobiê ci wieprzowe knedle.
01:05:42:Wpierw muszê go zabiæ.
01:05:45:Tak, dobrze go zabij.|Ju¿ mi siê nie podoba.
01:05:52:Panie, po có¿ ¿eœ stworzy³ kobietê?
01:05:54:Nic w nim nie ma poza|fa³szywym zarostem, fa³szywymi zêbami...
01:05:58:wszystko ma fa³szywe.
01:06:02:Zabij go.
01:06:07:Jeœliœ myœla³, ¿e broniæ siê bêdê|w b³êdzie ¿eœ by³.
01:06:12:Zabij mnie. Potem ci za to podziêkujê!
01:06:15:Co ¿eœ powiedzia³?
01:06:16:Aktor gra na emocjach.|To po³owa walki.
01:06:20:Nie gap siê!
01:06:22:Musi ze mn¹ walczyæ,|inaczej nie mogê go zabiæ.
01:06:25:Musi mi przynajmniej ubli¿yæ.
01:06:29:Ten oto nó¿, zanurzê w sercu mym...
01:06:33:i moja rzeczywistoœæ|stanie siê rzeczywistoœci¹ zmar³ego.
01:06:42:Zaczekaj! Nie chcia³em ¿adnej krzywdy.
01:06:45:Wybaczam ci, Kunigundo.
01:06:48:¯egnaj przyjacielu.
01:06:49:Módlcie siê za mnie.
01:07:07:O rety, nie chia³em,|co by tak siê to skoñczy³o.
01:07:11:Rety, zaczyna³em ju¿ go lubiæ.
01:07:15:Umar³. Najbardziej martwy aktor|jakiegom widzia³.
01:07:20:Có¿, chcia³ umrzeæ.
01:07:25:I z kimœ takim ¿em siê o¿eni³!
01:07:27:Teraz masz ju¿ z powrotem|sw¹ ma³¹ Lisê.
01:07:31:Nie jesteœ szczêœliwy?
01:07:35:Jons, tak miêdzy nami,|czy ¿ycie nie jest...
01:07:38:Jest. Ale nie myœl o tym teraz.
01:07:43:To straszny ba³agan.
01:07:54:Dobrzem odegra³ t¹ scenê.
01:08:03:Teraz znajdê drzewo|na którym bezpieczny bêdê...
01:08:08:od niedŸwiedzi, wilków i duchów.
01:08:31:Jutro znajdê Józefa|i Mariê...
01:08:36:i pojedziemy na festiwal Œwiêtych.
01:08:40:Æwierkaæ bêdê jak ma³y ptaszek.
01:08:47:Leœny robotnik!
01:08:57:To moje drzewo!
01:09:00:Hej, ty nikczemny ³otrze,|co zamierzasz?
01:09:05:Móg³byœ przynajmniej odpowiedzieæ.|Kim ¿eœ jest?
01:09:10:Obalam twe drzewo.|Czas twój dobieg³ koñca.
01:09:15:Nie mo¿esz. Nie mia³em czasu.
01:09:17:Czasu nie mia³eœ?
01:09:20:Nie, mia³em przedstawienie.
01:09:22:Uniewa¿niony, nale¿ysz do Œmierci.
01:09:25:- Mój kontrakt?|- Anulowany.
01:09:30:Ma rodzina
01:09:32:WstydŸ siê, Skat.
01:09:34:Tak, wstydzê siê.
01:09:38:Nie ma wyj¹tków dla aktorów?
01:09:44:Nie w twym przypadku.
01:09:47:Nie mogê uciec?
01:10:35:Jest ksiê¿yc.
01:10:39:Teraz chocia¿ widzimy drogê.
01:10:43:Nie podoba mi siê dziœ ksiê¿yc.
01:10:46:Drzewa w ogóle siê nie poruszaj¹.
01:10:48:To dla tego, ¿e nie ma wiatru.
01:10:51:Chodzi mu o to, ¿e|s¹ nienaturalnie nieruchome.
01:10:56:Nie ma ¿adnych odg³osów.
01:10:59:- Gdybyœmy choæ lisa us³yszeli.|- Czy sowê.
01:11:02:Lub ludzki g³os...
01:11:05:poza naszym.
01:11:36:Dok¹d idziecie?
01:11:38:- Do pala.|- Ah, tak, wiedŸma.
01:11:42:Po co paliæ j¹ w nocy|kiedy ludzie robi¹ coœ innego?
01:11:46:Zamknij siê, na litoœæ Bosk¹.
01:11:49:Diabe³ jest z ni¹.
01:11:51:Wiêc jesteœcie oœmioma dzielnymi mê¿ami.
01:11:54:Zap³acono nam.|To praca ochotnicza.
01:13:37:S³yszysz mnie?
01:13:40:Mówi¹, ¿eœ z Diab³em pakt zawar³a.
01:13:43:Czemu pytasz?
01:13:45:Z bardzo osobistego powodu.
01:13:47:Ja równie¿, chcê siê z nim spotkaæ.
01:13:52:Dlaczego?
01:13:55:Muszê spytaæ go o Boga.
01:13:59:On z pewnoœci¹ wie.
01:14:04:Mo¿esz go zobaczyæ w ka¿dej chwili.
01:14:07:Jak?
01:14:08:Jeœli zrobisz co ci powiem.
01:14:13:Spój¿ mi w oczy.
01:14:18:I? Widzisz go?
01:14:23:Widzê przera¿enie.
01:14:26:Nic wiêcej.
01:14:31:Nic? Nikogo?
01:14:37:Nie.
01:14:40:Nie ma go za tob¹?
01:14:45:Nie ma nikogo.
01:14:52:On jest ze mn¹ wszêdzie.
01:14:55:Kiedy wyci¹gam rêkê, czujê go.
01:14:59:Nawet teraz.
01:15:01:Ogieñ nie zrobi mi krzywdy.
01:15:03:- On tak powiedzia³?|- Ja wiem.
01:15:05:- Czy to On tak powiedzia³?|- Ja wiem, ja wiem!
01:15:09:Ty te¿ musisz go widzieæ.
01:15:12:Ksiê¿a go widzieli,|tak jak i ¿o³nierze.
01:15:15:Nie odwa¿yli siê mnie tkn¹æ.
01:15:25:Czemuœcie jej rêce po³amali?
01:15:27:- To nie my.|- Kto wiêc?
01:15:29:Spytaj tamtego mnicha.
01:15:34:Co ¿eœcie zrobili temu dziecku?
01:15:41:Nigdy nie zaprzestaniesz|zadawania pytañ?
01:15:44:Nie. Nigdy.
01:15:49:Ale odpowiedzi nie otrzymasz.
01:16:08:Myœla³em, co by pozabijaæ ¿o³nierzy...
01:16:12:ale ona i tak ju¿ prawie nie ¿yje.
01:16:14:Mówi³em wam, byœcie byli ostro¿ni.|Nie zbli¿ajcie siê do niej.
01:16:30:To zatrzyma ból.
01:17:32:Có¿ ona widzi?
01:17:35:- Nie czuje bólu.|- Nie odpowiadaj.
01:17:38:Kto zaopiekuje siê teraz tym dzieckiem?
01:17:41:Anio³y? Bóg? Szatan?|Pustka?
01:17:46:- Nie, nie pustka, milordzie!|- Nie mo¿e byæ.
01:17:50:Spój¿ w jej oczy.
01:17:52:Biedny jej umys³ dokonuje|odkrycia.
01:17:55:Pustka!
01:17:57:Nie.
01:17:59:Jesteœmy bezradni.
01:18:01:Zobaczymy to co i ona|a jej przera¿enie bêdzie naszym.
01:18:06:Biedne dziecko!
01:18:09:Nie zniosê tego!
01:19:27:Tak s³odko œpiewa o|Jezusie Chrystusie
01:19:32:W niebie panuje radoϾ
01:19:39:Nied³ugo zacznie œwitaæ...
01:19:41:ale jest gor¹co i duszno.
01:19:45:Tak bardzo siê bojê.
01:19:48:Czujemy, ¿e coœ siê nam przydarzy...
01:19:51:lecz nie wiemy co.
01:19:54:Byæ mo¿e to Dzieñ S¹du.
01:19:56:Dzieñ S¹du.
01:20:09:Dajcie mi wody!
01:20:13:Mam zarazê.
01:20:16:Pozostañ po drugiej stronie drzewa.
01:20:24:Bojê siê umrzeæ.
01:20:26:Nie chcê umieraæ!
01:20:35:Miejcie litoœæ nade mn¹.
01:20:40:Mówcie do mnie!
01:20:48:To daremne.
01:20:53:Wiem o tym!
01:20:59:Umieram.
01:21:07:Co siê ze mn¹ stanie?
01:21:13:Miejcie litoœæ nade mn¹.
01:21:16:Czy nie ma dla mnie pomocy?
01:21:23:To daremne.
01:21:26:Ca³kowicie daremne!
01:21:30:Pomocy!
01:21:34:S³yszysz? Czujê to samo co ty.
01:22:02:Skoñczymy nasz¹ grê?
01:22:05:Twój ruch!
01:22:15:Zbijam tw¹ królow¹.
01:22:18:Tego nie zauwa¿y³em.
01:22:35:Widzê coœ przera¿aj¹cego.
01:22:37:- Coœ co muszê ci powiedzieæ.|- Co takiego widzisz?
01:22:40:Rycerz gra w szachy.
01:22:42:Widzê. I co w zwi¹zku z tym?
01:22:45:Nie widzisz kim jest drugi gracz?
01:22:47:Jest sam.|Nie powinieneœ mnie tak straszyæ.
01:22:51:- Nie, nie jest sam.|- Kim wiêc jest ten drugi?
01:22:55:On gra w szachy ze Œmierci¹.
01:22:58:Nie mów tak.
01:23:00:- Musimy uciekaæ.|- Nie bez niego.
01:23:05:Tak s¹ gr¹ poch³oniêci,|¿e nie zauwa¿¹.
01:23:15:Twój ruch, Antoniuszu Block.
01:23:22:Straci³eœ zainteresowanie?
01:23:25:Wrêcz przeciwnie!
01:23:30:Wygl¹dasz na zmartwionego.
01:23:33:Ukrywasz coœ?
01:23:36:Nic ci nie umknie.
01:23:38:Nic mi nie umknie.
01:23:42:Nikt mi nie umknie.
01:23:45:Zmartwiony jestem, to prawda.
01:23:48:Obawiasz siê.
01:23:58:Nie pamiêtam|jak ustawione by³y figury.
01:24:03:Ale ja pamiêtam.
01:24:06:Nie wymkniesz siê tak ³atwo!
01:24:19:- O, jak¿e to interesuj¹ce.|- Co widzisz?
01:24:23:W nastêpnym ruchu jest mat.
01:24:29:Prawda.
01:24:33:Zyska³eœ na tym opóŸnieniu?
01:24:35:Tak.
01:24:38:Rad jestem.
01:24:41:Kiedy spotkamy siê nastêpnym razem...
01:24:44:godzina wybije twoja i twych przyjació³.
01:24:52:A ty odkryjesz swe tajemnice.
01:24:55:Nie mam tajemnic.
01:24:58:Wiêc nic nie wiesz?
01:25:01:Jestem niewiedz¹cym.
01:25:26:Jakie¿ dziwne œwiat³o!
01:25:29:To burza.
01:25:32:Nie. To coœ strasznego.
01:25:36:S³ysza³aœ ten ryk?
01:25:39:To tylko deszcz.
01:25:41:Nie. On nas widzia³.
01:25:43:Goni nas.
01:26:00:Do œrodka, Mario! Szybko!
01:26:08:Anio³ Przeznaczenia|œpieszy...
01:26:12:i jest bardzo du¿y.
01:26:15:Jak zimno!
01:28:21:S³ysza³am, ¿e do domu powracasz...
01:28:25:czeka³am wiêc na ciebie.
01:28:28:Inni uciekli przed zaraz¹.
01:28:36:Nie poznajesz ju¿ mnie?
01:28:44:Ty równie¿ siê zmieni³eœ.
01:28:53:Teraz widzê, ¿e to ty.
01:28:57:G³êboko w twych oczach...
01:29:01:ukryty jest ch³opiec,|który tak dawno temu odszed³.
01:29:14:To ju¿ skoñczone a jam zmêczony.
01:29:19:¯a³ujesz, ¿e wyjecha³eœ?
01:29:21:Nie. Alem zmêczony.
01:29:33:To widzê.
01:29:43:To moi przyjaciele.
01:29:49:Zaproœ ich.|Przygotujê potrawy.
01:29:58:''A gdy otworzy³ siódm¹ pieczêæ......
01:30:02:''sta³o siê milczenie na niebie
01:30:06:''jakoby pó³ godziny....
01:30:10:''A siedm Anio³ów,
01:30:13:''którzy mieli siedem tr¹b...
01:30:16:''nagotowali siê, aby tr¹bili.
01:30:32:''I pierwszy Anio³ zatr¹bi³,|i sta³ siê...
01:30:36:''grad i ogieñ zmieszany ze krwi¹...
01:30:41:''i zrzucony jest na ziemiê.
01:30:44:''i trzecia czêœæ ziemie zgorza³a|i trzecia czêœæ drzew zgorza³a...
01:30:49:''i wszelka trawa zielona zgorza³a.
01:30:54:''I wtóry Anio³ zatr¹bi³...
01:31:00:''a jakoby wielka góra|ogniem pa³aj¹ca...
01:31:05:''wrzucona jest w morze.
01:31:13:''i sta³a siê krwi¹ trzecia czêœæ morza.''
01:31:17:By³ tam ktoœ?
01:31:24:Nie, milordzie. Nie widzia³¿em nikogo.
01:31:30:''I zatr¹bi³ Anio³ trzeci...
01:31:37:''i spad³a z nieba gwiazda wielka...
01:31:43:''gorej¹ca jako pochodnia.
01:31:46:''A imiê gwiazdy nazywaj¹ Pio³un.''
01:32:27:Witaj, szlachetny panie.
01:32:30:Jam jest Karina, rycerska ma³¿onka...
01:32:35:i oferujê ci w domu mym goœcinê.
01:32:39:Ja z fachu kowalem jestem...
01:32:41:i to wcale nie z³ym.
01:32:45:Ma ma³¿onka, Lisa.
01:32:48:Uk³on z³ó¿ szlachetnemu panu, Liso.
01:32:52:Czasem trzeba powiedzieæ...
01:32:55:lecz k³ócimy siê nie wiêcej niŸli inni.
01:33:00:Z ciemnoœci wo³amy do Ciê, o Panie!
01:33:05:O, Panie, miej litoϾ nad nami!
01:33:08:Mali jesteœmy, przestraszeni|i bez wiedzy.
01:33:12:W ciemnoœci|w której mówisz, ¿eœ jest...
01:33:15:nikogo kto s³ucha³by naszych skarg.
01:33:22:Odzwierciedlonyœ|we w³asnej obojêtnoœci.
01:33:25:Bo¿e, Ty, któryœ gdzieœ jest,|który byæ gdzieœ musisz...
01:33:30:miej nad nami litoϾ!
01:33:32:Mog³em st³umiæ twe zmartwienia|dotycz¹ce wiecznoœci...
01:33:35:lecz teraz jest ju¿ za póŸno.
01:33:38:Do samego koñca jednak czuj,|radoœæ bycia ¿ywym!
01:33:43:Cisza, cisza!
01:33:45:Tak, nie ma co siê sprzeciwiaæ.
01:34:10:Wszystko skoñczone.
01:35:05:Widzê ich, Mario!
01:35:10:Tam, na tle burzowego nieba.
01:35:13:S¹ tam wszyscy.
01:35:15:Kowal i Lisa,|rycerz...
01:35:18:Raval, Jons i Skat.
01:35:21:I surowy mistrz Œmieræ|wzywa ich do tañca.
01:35:25:Chce by trzymali siê za d³onie...
01:35:28:i tanecznym krokiem|pod¹¿ali w jednej linii.
01:35:33:Na czele kroczy sam surowy mistrz...
01:35:35:z kos¹ w rêku i klepsydr¹.
01:35:37:G³upiec ze sw¹ lutni¹|zamyka pochód.
01:35:42:Odchodz¹ od œwitu...
01:35:44:w uroczystym tañcu...
01:35:46:w kierunku ciemnych ziem...
01:35:49:deszcz obmywa im poliki...
01:35:53:z soli ich gorzkich ³ez.
01:36:03:Ty i te twoje wizje!
01:36:30:Przet³umaczy³ i zachachmêci³ Mori. Zapraszam do poprawy.
01:36:35:Przet³umaczy³ i zachachmêci³ Mori. Zapraszam do poprawy.
01:36:40:Przet³umaczy³ i zachachmêci³ Mori. Zapraszam do poprawy.
01:36:45:Przet³umaczy³ i zachachmêci³ Mori. Zapraszam do poprawy.
01:36:49:OdwiedŸ www.NAPiSY.info
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment